Główna| Księga| Linki| Ja| eBlog.pl

godz: 21:31 data: 2010.06.1



I pomyśleć, że mam już prawie 25 lat. A założyłam tego bloga mając 17. Hehe, ciekawe czy jestem najstarszym użytkownikiem serwisu?

Stara Yuma niedługo będzie magistrem i specem z dziedziny dietetyki. Jestem z siebie dumna… bardzo, bardzo. A jeszcze bardziej jestem dumna z tego, że dostałam propozycję zrobienia doktora i jednoczesnego wykładania na uczelni. Bardzo to podbudowujące. Mam zamiar dzisiaj upijać się radością tego dnia, mimo pochmurnej, deszczowej pogody.

Wszystkiego dobrego z okazji Dnia Dziecka.

Komentuj(2)

~***~




godz: 22:11 data: 2009.01.16



Czy mi się wydaje czy serwis eblog.pl nie aktualizuje strony?

Komentuj(3)

~***~




godz: 12:36 data: 2008.12.12

chwilomyśl

Stoję na przystanku i czekam na autobus. Godzina 12, zimno, pada i ogólnie pogoda nie zachęca do jaśniejszych myśli.
Przyjeżdża 25, wsiadam i nawet nie zastanawiając się siadam na pierwszym, dowolnym, wolniejszym miejscu.
Kiedy dojeżdżam do 4 przystanku w autobusie jest już tłoczno, a ja zaczynam czuć zdenerwowanie i zażenowanie, że siedzę. Jakaś pani w średnim wieku tłucze mnie torbą z nogi, niby niespecjalnie ale widać po niej, że taka młoda osoba jak ja nie powinna siedzieć, powinna ustąpić miejsca. A mi się odechciewa wszystkiego, do tego pojawia się poczucie winy - bo siedzę. Mogłabym wstać, czemu nie ale nie widzę nikogo na tyle starszego, że potrzebuje usiąść. I tu wkracza bunt - nie wstanę.
I tak całą drogę zmagam się z chęcią wstania i chęcią zrobienia na przekór wszystkim i zostania na swoim miejscu. Bo może ta pani rzeczywiście wali torbą niechcący, bo morze jest głębokie i wiele myśli skrywa.
W końcu wychodzę z autobusu i walka myśli ustępuje ale rozdrażnienie pozostaje.
I pewnie nie zwróciłabym na to uwagi ale często jeżdżę autobusami i wiem, że lepiej nie zadzierać z babciami.

Komentuj(1)

~***~




godz: 14:23 data: 2008.11.28

Zion train

Jak miałam te 17 lat to jakoś lepiej mi się prowadziło bloga. Prawda jest taka, że nie wiem o czym mam teraz piać. O tym, że jestem szczęśliwa? hm...no tak jestem, nie widzę jednak potrzeby rozgłaszania tego całemu światu. O tym, że mi krupnik wyszedł w końcu dobry? Ale kogo to interesuje? chyba tylko tych co go jedzą :-) Więc po co ?
Po co mam jeszcze tego bloga.
Hm... bo tak.
Taki kaprys.
A możne jeszcze wena przyjdzie. Może nagle stuknie w ten łeb jakaś wena twórcza?
Oo, mogę ponarzekać na uczelnię. Za dużo nauki, zdecydowanie za dużo. Do tego legła w gruzach moja skromna wiedza o gotowaniu. Okazuje się, że Polacy gotować ziemniaków nie potrafią ;-) Tak, a jednak dietetyka nie jest takim złym kierunkiem. Wolałabym iść na ASP, ale tchórz jestem. Dalej się boję, ze mnie wyśmieją.
Na moim kierunku jest ponad 60 lasek i jeden chłopak. Nie dogaduję się z babami, bo sama ze mnie kiepska baba jest.
Mój mężczyzna się mnie boi :D bo jestem nieobliczalna i nieprzewidywalna. O dziwo żyć beze mnie nie może, ja zresztą bez niego też nie. Dziwny związek, bardzo dziwny.
Nic mądrego nie mam zamiaru napisać. Za dużo wiedzy przyjęłam, umysł musi odpocząć więc sobie plotę trzy po trzy :-)

Muszę w końcu się zdecydować co ja mam zamiar z tobą począć blogu. Jak dla mnie nadajesz się do kasacji ale coś mi pod czaszką piszczy żeby jeszcze Cię nie uśmiercać.
Pożyjemy zobaczymy :-)

Komentuj(1)

~***~




godz: 23:33 data: 2008.09.14

Szczęśliwi czasu nie mierzą

-...jak sądzisz, to jedno nocny związek? - zapytał On.
- a chciałbyś żeby trwał dłużej? - zapytała Ona.
- tak, dłużej.
- dłużej...
- tak bardzo długo
- odpowiedział jej, przypieczętowując zdanie pocałunkiem.

A parę godzin wcześniej:
- skąd Wy w ogóle się znacie?
- eee... poznaliśmy się dzięki gumowej kaczuszce
- odpowiedzieli jednocześnie.
- okej.

Po dwóch spotkaniach i kilku listach przez internet postanowiliśmy być razem.
A zaczęło się niewinnie i mam nadzieję, że szybko się nie skończy. A w głowie ciągle dźwięczy Jego głos:

"Szczęśliwi czasu nie mierzą"

A w snach talerze z wygrawerowanym napisem:

"Szczęśliwi czasu nie mierzą"

Ktoś znowu sprawił, że jestem szczęśliwa.

gdzie dziś wczorajszy dzień przemknęła myśl
kto go w przeszłości cień przed nami skrył
jak móc powtórzyć ten miniony czas
tym co odeszło hen żyć drugi raz

czym dzień dzisiejszy jest ulotny tak
czym nad beztroski śmiech czym ponad płacz
jak nie pozwolić mu odpłynąć w dal
jak go zatrzymać by tu wiecznie trwał

co niosą przyszłe dni pisane nam
nie wiedząc trzeba iść w szalony tan
jak poznać która z dróg właściwą jest
by wybrać człowiek mógł mającą sens
-M.K-


Komentuj(3)

~***~




godz: 14:11 data: 2008.07.26



Zapomnę o wczoraj
Pomyślę o dzisiaj
Nie myślę o jutrze

A tak ogólnie, to nic mi się robić nie chce ... za ciepło jest. Czas na sieste.

Komentuj(2)

~***~




godz: 12:26 data: 2008.07.5

Bad boys

W głośniku mój kochany Bob śpiewa o złych chłopcach.

Bad boys,bad boys whatcha gonna do whatcha gonna do? When they come for you?Bad boys bad boys whatcha gonna do? Whatcha gonna do whatcha gonna do when they come for you?


Natchnęło mnie to żeby podzielić się moimi spostrzeżeniami na temat naszych polskich chłopaków. Ostatnio, spędzając kolejny fascynująco nudny dzień w pracy zaczęłam rozmawiać z panną Urszulą. Okazało się, że mamy bardzo podobne poglądy na temat naszych facetów. Otóż prawda jest taka, że w Polsce prawdziwi mężczyźni są na kartkach Czerwonej Księgi ginących gatunków !!!
Smutno w kobiecym sercu się robi patrząc na nich teraz. Bo prawda jest taka, że czegoś panom brakuje.
Panna Urszula dojeżdża codziennie do pracy autobusem. Otóż zauważyła ona, że chłopacy wsiadający do pojazdu wolą siadać obok innych chłopaków, wolą stać niż usiąść obok kobiety. Sama postanowiłam to sprawdzić, okazało się, że to smutna prawda.
Kolejny przykład: chłopacy boją się podejść do kobiet, czekają na nasz pierwszy ruch. Dziwne, ale to oni powinni nas chyba podrywać, a nie na odwrót. I też przytoczę przykład z mojego życia wzięty. Bardzo podobał mi się kolega, postanowiłam więc zaryzykować i zaprosić go do kina. Napisałam do niego i poprosiłam o odpowiedź jeśli się zdecyduje. Czekam, czekam, a odpowiedzi brak. Przychodzi wtorek i nadal nic. Dobra, czyli nie chce. Pojechałam do sklepu z kumplem i spędziłam zadziwiająco miły wieczór. Nocą odezwał się pan, z którym miałam się umówić i mi mówi, że mu kino obiecałam i się nie odezwałam. Krew zalewa ;)
Więc pytam, gdzie Ci faceci?
Wygląda na to, że wymarli ;-).

Ale żeby nie szufladkować, to wierzę że gdzieś tam są, tylko trzeba poszukać, albo olać ich, sami wtedy nieproszeni się znajdą.

Komentuj(3)

~***~




godz: 11:10 data: 2008.01.29



Dziwne, że tu jeszcze jestem, że odwiedzam czasami to miejsce. Choć widzę, że zostało zapomniane - przeze mnie i przez was - to jednak nie smuci mnie to.
Czy nie zauważyliście, że blog w pewnym sensie ma nam pomóc z problemami, o których ciężko jest powiedzieć przyjaciołom. Nie zawsze oczywiście. Ale dla mnie w pewnym sensie tak.
Od kiedy popadłam w coś rodzaju hibernacji nie mam o czym pisać, dzieje się wiele ale w gruncie rzeczy wszystko jest tym samym i sprowadza się do jednego tylko zagadnienia - sensu mojej egzystencji.
Pracuję, uczę się, czuję. Wszystko idzie z góry zaplanowanym torem, czasami z przeszkodami - nie na tyle trudnymi - które co jakiś czas urozmaicają słodką błogość umysłową niewielkim stresem i małą zmarszczka na czole.
Wszystko jest dobrze i tak pozostanie...nuda.
Czasami jednak w sercu rodzi się pragnienie...

"uciekaj póki nie jest za późno"

Widząc swoje oblicze w lustrze i zastanawiając się kim jest ta osoba, która się w nim odbiła, obiecałam sobie że poczekam do wakacji.
Bóg mi świadkiem, że jeśli mój świat nagle się nie odmieni to ucieknę jak najdalej, żeby zmienić otoczenie, doświadczyć odmiany.
Jest dobrze, ale może być lepiej ... wiem o tym, wierzę w to.
nie pozostało nam w końcu już nic innego.

Komentuj(8)

~***~




godz: 17:11 data: 2007.10.6



[…] Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny...
Kto? Nie wiem... Ktoś odszedł i jestem samotny...
Ktoś umarł... Kto? Próżno w pamięci swej grzebię...
Ktoś drogi... wszak byłem na jakimś pogrzebie...
Tak... Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło.
Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło,
Gdy poznał, że we mnie skrę roztlić chce próżno...


-Fragment „Deszcz jesienny” L. Staffa-

Gdybym miała opisać stan swojego serca porównałabym je do drzewa.

Pamiętam, że kiedyś było w pełni sił, bujne od ogromu uczuć. Niczym soczyście zielone drzewo w lecie. Szczęśliwe i ciepłe, otwarte dla wszystkich, budzące świadomość bezpieczeństwa i spokoju.
Lata mijają bogacąc się w doświadczenia.
Mam wrażenie, że moje serce spijało gorycz i szarość dnia tracąc siły, żeby potem gubić – niczym drzewo liście na jesień – uczucia, jedno po drugim. I pogrążyć się w zimowym śnie.
Nic nie czuć i być jednym z „innych”, nie wyróżniających się szarych ludzi. Zamknęłam się sama w sobie i egzystuję. Zasnęłam.
I czasami myślę sobie, że zima nie może trwać wiecznie, kiedyś nadejdzie pewnie wiosna. Ciepłe promienie i może … kiedyś znowu wrócę do życia.

Człowiek tracący nadzieję jest jak drzewo zimą.
Pusta egzystencja, zmarznięte wnętrze z tlącą się resztką życia, nic więcej.


Opadają nam liście, opadają
wiatr je roznosi leniwie
Szeleszczą nam sucho, szeleszczą
Póki ich deszcz nie zmoczy
Kolorowa nam jesień, kolorowa
Największy kicz natury
Zamaluje nam zima na biało, zamaluje
Wtedy umrzemy. Wiesz?


-Autor nieznany-


Komentuj(11)

~***~




godz: 20:41 data: 2007.09.20

Południe - Północ

W poniedziałek rozpoczął się 32 Festiwal Polskich Filmów Fabularnych. Moim zadaniem jest praca przy etiudach. Przynoszenie sprzętu, wpuszczanie na salę kinową ludzi itp. Nic ciekawego gdyby nie to, że wokół tyle się dzieje. W całym dotychczas przeżytym życiu nie spotkałam tylu gwiazd co w ciągu tych 4 dni. Ale Ci najbardziej przeze mnie oczekiwani będą jutro ;-) cała ekipa aktorów z "Testosteronu".
Jeśli Marianek tak się ekscytował, że Linda uścisną mu dłoń to co będzie jutro?
Hehe, uwielbiam ludzi z pracy.
Bardzo wielkim plusem pracy na festiwalu jest to ,że trzeba doglądać jakość puszczanej projekcji. Tak więc przez ok 9 h mojej pracy oglądam filmy. A po pracy chodzę na kolejne filmy.
I tak oto wyjaśnia się sens mojego dzisiejszego tytułu.
"Południe - Północ" to najpiękniejszy polski film jaki w życiu widziałam. Na koniec po prostu nie mogłam powstrzymać łez. Jestem mile zaskoczona, że są jeszcze polskie produkcje, które wzruszają.
Kolejnym plusem pracy na festiwalu są imprezy. Bankiety, popijawy na barze, itp. I wszystko za darmo :-)
tylko, że ... przez festiwal się rozchorowałam. Eh, nie może przecież być pięknie w 100% ale i tak jest dobrze.
pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia ponownie, za jakiś czas.

Komentuj(4)

~***~





Created byYuma
Photo from Deviantart

Toplista z Wyobraznią